W dzisiejszych czasach już najmłodszym daje się najnowsze sprzęty do łączności ze światem. Ale wraz z tym sprzętem nie daje się im instrukcji obsługi, nie mówi, jak prawidłowo współtworzyć świat online. W internecie osoby hejtujące czują się bezkarne. Niektórzy hejtują z nienawiści, niektórzy z potrzeby dowartościowania siebie, inni chcą po prostu rozładować swoje własne kompleksy. Można zostać obrażonym za wszystko – za ubiór, za charakter, za szeroko pojętą odmienność. Sam byłem zarówno świadkiem, jak i ofiarą tego typu zachowań.

Autor: Dawid Słoninka

Potrafię „zlać” falę nienawiści skierowaną w moją stronę, ale nie każdy da sobie z tym radę. Wiem jedno – to niszczy psychikę i może doprowadzić do tragedii. Słyszymy często o samobójstwach wśród młodych ludzi. Nie zawsze to hejt jest powodem, ale często przyczynia się do takich decyzji. Dlatego naprawdę warto przemyśleć swój komentarz, zdjęcie czy inne materiały mające upokorzyć innego człowieka, bo może to właśnie my doprowadzimy kogoś do ostatecznej decyzji. Decyzji która nie powinna się narodzić w niczyjej głowie.


Ostatnio mój kolega powiedział, że żeby zrozumieć hejt trzeba to przeżyć. Ale to nie jest prawda. Większości ludzi wydaje się, że hejt ich nie dotyczy, że tego w ich życiu nie ma. Ale hejt jest wszędzie. A największym problemem są ludzie, którzy udają, że go nie widzą.

Ważną zasadą, którą chciałbym przekazać internautom, jest bezwzględne reagowanie na niewłaściwe zachowanie – wyzywanie, poniżanie, nienawiść na jakimkolwiek tle: religijnym, kulturowym czy orientacji seksualnej. Prawidłową reakcją powinna być obrona – nas samych i osób w naszym otoczeniu. Często osoby postronne boją się włączyć w konwersację, boją się, że same „oberwą”. Bywa też, że pochwalają okrutne zachowania, żeby przypodobać się oprawcy. Jednak cyberprzestrzeń to nasze miejsce – czy naprawdę chcemy, żeby tak wyglądało? Osoby prześladowane w internecie często przechodzą to samo poza nim. Internet miał być dla nich lepszym miejscem, a zmienił się w kolejne, pełne oprawców piekło. Nie zapominajmy, że ciosy wirtualne bolą realnie.

sloninka1

Osoby, które padły ofiarami hejtu są na niego szczególnie wyczulone. Reagują, gdy tylko go widzą, ponieważ wiedzą, jak to jest żyć w strachu. Każdy z nas ma swoje lęki, ale im więcej robimy, by je przezwyciężyć, tym pełniej jesteśmy w stanie cieszyć się swoim życiem. Lęk zależy od perspektywy i doświadczeń. Warto czasem pomyśleć o innych i chociaż spróbować pomóc im przezwyciężyć ich lęki, na przykład przez publiczne napiętnowanie hejtera. Gdy osoba będąca po drugiej stronie komputera, osoba, której właśnie zawalił się świat, zobaczy, że ludzie tego nie popierają, że ktoś stara się ją bronić, będzie wiedziała, że nie jest w tej walce sama.

Bardzo łatwo jest obrażać i oceniać innych. Ale przy tej okazji zawsze przypominają mi się słowa, które każdy z nas na pewno zna: „Nie oceniaj książki po okładce”. Łatwo jest odtrącić kogoś, osądzić na podstawie jakiegoś drobnego detalu, wady czy nieznacznej niedoskonałości. Ale czy na pewno warto? Może ta osoba wydaje się zbyt obcesowa… Może przeciwnie, nie jest tak ekstrawertyczna jak my… Rzeczy, które obserwuje się powierzchownie, są właśnie takie – powierzchowne. To fałszywe wrażenie, które nie mówi nam nic o tym, czego druga osoba faktycznie doświadczyła, kim jest. Chcę przekonać ludzi, że hejt jest realnym zagrożeniem, a przede wszystkim, przekonać ich do tego, żeby reagowali.

Wiele osób mi mówiło, żebym tego nie ciągnął, że zrobię z siebie idiotę, że i tak nic nie osiągnę, że tego się już nie zmieni, że ludzie zawsze tacy będą… A ja wiem jedno: „Od dziś żyjemy w świecie, w którym człowiek stanął na Księżycu”. To żaden cud, po prostu postanowiliśmy tam polecieć. Większość rzeczy, które chcemy zrobić, jest faktycznie osiągalna i trzeba do końca dążyć do ich spełnienia. Bo jeśli ja się poddam, to ktoś inny, kto w tym momencie jest hejtowany, również może się poddać. A jego upadek będzie upadkiem ostatecznym.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ